Klientka miała spłacony kredyt frankowy i zastanawiała się, czy może cokolwiek odzyskać od banku Millennium. Wiedziała, że jest “frankowiczem”, ale była przekonana, że spłacony kredyt nie nadaje się do podważenia w sądzie. Nie wiedziała też zwrotu jakich kwot mogłaby się w ogóle domagać.
Analiza umowy była szybka i precyzyjna. Kredyt nadawał się do unieważnienia pomimo spłaty, a do odzyskania było niemal 80 tysięcy złotych. Spora suma, zwłaszcza że sama umowa opiewała jedynie na około 100 tysięcy złotych.
Po podpisaniu umowy z kancelarią przystąpiliśmy do pracy. Zgromadziliśmy dokumenty, potrąciliśmy kapitał kredytu należny bankowi (z którego trzeba się rozliczyć) z wpłatami byłej kredytobiorczyni. Efekt: nadpłata około 80 tysięcy złotych, której zwrotu zażądaliśmy od banku.
Bank, rzecz jasna, odmówił zapłaty, samemu podnosząc zarzut potrącenia. Sprawa zakończyła się jednak dla banku niekorzystnie. Po niespełna 6 miesiącach i jednej rozprawie zapadł wyrok. Sąd niemal w całości uznał roszczenia naszej Klientki za zasadne.
Co ważniejsze, do tego samego wniosku doszedł sam bank: nie zdecydował się na apelację i niemal natychmiast wypłacił pieniądze.
Wystarczyło niewiele ponad pół roku, żeby niejasności i wątpliwości Klientki zamienić na jej konkretny sukces finansowy.
