Bank nie odzyskał nawet wypłaconego kapitału kredytu
Nieważność umowy frankowej to nie koniec korzyści z prowadzenia sprawy. W opisanej niżej sprawie bank nie tylko prawomocnie przegrał proces o ustalenie nieważności, ale ostatecznie nie odzyskał nawet wypłaconego kapitału. Taki wyrok zapadł ostatnio w Sądzie Rejonowym w Pabianicach.
Sześć lat sporu z dawną Nordeą
Sprawę naszych Klientów, kredytobiorców dawnej Nordei (obecnie PKO BP S.A.), prowadzimy od 2020 roku. W ich imieniu wezwaliśmy bank do zapłaty, kwestionując ważność umowy kredytu, a następnie wytoczyliśmy powództwo o ustalenie nieważności umowy i o zapłatę. Proces trwał kilka lat i zakończył się w 2025 roku prawomocną wygraną Klientów. Bank zwrócił Klientom wszystkie spełnione świadczenia, a dodatkowo zapłacił odsetki ustawowe za opóźnienie i pokrył koszty procesu. Same odsetki i koszty wyniosły łącznie ponad 30 000 PLN.
Bank pozywa o zwrot kapitału. Rok za późno
W międzyczasie, jeszcze w 2024 roku, gdy nasza sprawa była w toku, bank wezwał Klientów do zapłaty, a następnie pozwał ich o zwrot kapitału kredytu w kwocie 50 000 PLN. Bank pozwał o zwrot kapitału z tytułu nieważności umowy, przy której ważności jednocześnie konsekwentnie obstawał w głównym procesie (najwyraźniej nikomu w banku ta sprzeczność nie przeszkadzała).
Dlaczego bank przegrał również własny proces? Ponieważ spóźnił się z wezwaniem o ponad rok. Roszczenie banku o zwrot kapitału, jako roszczenie przedsiębiorcy, przedawnia się z upływem trzech lat. Skoro bank otrzymał nasze wezwanie kwestionujące ważność umowy już w 2020 roku, to jego roszczenie przedawniło się najpóźniej z końcem 2023 roku. Bank wezwał Klientów do zapłaty dopiero w 2024 roku. Podnieśliśmy więc zarzut przedawnienia.
Wyrok TSUE z 2 lipca 2026 roku i jego zastosowanie dzień później
Dokładnie taką wykładnię potwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 2 lipca 2026 roku w połączonych sprawach C-261/25 (Ścierbek) i C-262/25 (Drózdzik). TSUE uznał, że prawo Unii nie sprzeciwia się przyjęciu, iż bieg przedawnienia roszczenia banku o zwrot kapitału rozpoczyna się od momentu, w którym konsument po raz pierwszy zakwestionował ważność umowy kredytowej.
Dzień później, 3 lipca 2026 roku, Sąd Rejonowy w Pabianicach (sygn. akt I C 1245/24) zastosował to rozstrzygnięcie w praktyce: oddalił powództwo banku o zwrot kapitału, uznając nasz zarzut przedawnienia za zasadny i obciążył bank kosztami procesu!
Powództwo wzajemne, czyli odzyskujemy również raty płacone w toku procesu
To nie wszystko. Ponieważ Klienci w toku pierwszej sprawy nadal płacili raty, których nie objął pierwszy wyrok, w sprawie z powództwa banku wytoczyliśmy powództwo wzajemne o ich zwrot. Sąd uwzględnił je niemal w całości i zasądził od banku na rzecz Klientów kwotę 12 946,87 PLN wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie oraz zwrot kosztów procesu.
Co bank osiągnął swoją niefrasobliwością?
Prawomocnie przegrał sprawę o ustalenie nieważności umowy i o zapłatę;
W sprawie z powództwa kredytobiorców poniósł koszty procesu i zapłacił odsetki za opóźnienie, łącznie ponad 30 000 PLN;
W sprawie z własnego powództwa nie odzyskał kapitału kredytu w kwocie 50 000 PLN, a do tego poniósł koszty procesu w wysokości ponad 10 000 PLN;
W sprawie z powództwa wzajemnego przegrał niemal w całości i musiał zwrócić Klientom kolejne przeszło 12 000 PLN z odsetkami oraz ponieść koszty.
Bank nie odzyskał zatem kapitału wypłaconego kredytu w kwocie 50 000 PLN, a jednocześnie poniósł dodatkowe koszty w łącznej kwocie blisko 50 000 PLN. W kwotach tych nie uwzględniamy nawet rat kapitałowo-odsetkowych, które bank zwrócił Klientom po pierwszym wyroku. Gdyby je również policzyć, okazałoby się, że Bank finalnie poniósł koszt około 200 000 PLN, otrzymując z powrotem równe ZERO ZŁOTYCH.
Wygrana 400%
A co zyskali Klienci? Odzyskali wszystkie zapłacone bankowi kwoty, otrzymali odsetki ustawowe za opóźnienie, nie ponieśli ani złotówki kosztów (koszty wszystkich trzech postępowań obciążyły bank), a na koniec nie musieli oddawać nawet tego, co bank im wypłacił. Można śmiało mówić o wygranej 400%: nieważność umowy, zwrot świadczeń z odsetkami, zero kosztów i zachowany kapitał.
Sprawy tego rodzaju pokazują, że spór z bankiem nie sprowadza się tylko do zagadnienia ważności umowy. Równie istotne jest to, jak postępowanie jest prowadzone: od daty pierwszego wezwania, przez pilnowanie terminów przedawnienia, po decyzję o powództwie wzajemnym. Każda sprawa wymaga indywidualnej strategii.
Wyrok jest nieprawomocny. Kredytobiorców reprezentuje r. pr. Emil Waśkowski.